Polecamy:

Prasa Działkowa

 

Japońskie ogrody

Ogrody działkowe w Japonii.

W  ogrodzie działkowym Hagidai na 106 rodzin jest 117 działek. Jedna działka ma powierzchnie 30 metrów kwadratowych. Każdy rok działalności ogrodu działkowego Hagidai zaczyna się od walnego zgromadzenia. Obejrzyj jak wyglądają ogrody działkowe w Japonii - kliknij

„Nie unicestwiajcie ustawy o ogrodach działkowych", taki baner wita wszystkich wchodzących na stronę internetową Okręgowego Związku Działkowców w Szczecinie.  11 lipca (najbliższa środa) Trybunał Konstytucyjny powinien ogłosić wyrok w sprawie ogrodów działkowych.

Jeśli wyrok będzie niekorzystny dla Polskiego Związku Działkowców, może zachwiać jego strukturą. Władze PZD,  ale też użytkownicy ogródków odliczają dni z niecierpliwością, ale i strachem. Dla wielu osób, nie tylko emerytów, działka to sens życia.

Każdy artykuł o sytuacji PZD wywołuje spory odzew wśród czytelników. Dlaczego? To proste. Szacuje się, że mamy w kraju blisko cztery miliony działkowiczów.
O co natomiast chodzi byłemu pierwszemu prezesowi Sądu Najwyższego, Lechowi Gardockiemu, który zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego ustawę z 2005 roku ?

Jak wskazuje wnioskodawca, uprawnienia właściciela nieruchomości zajętej przez rodzinny ogród działkowy są tak nikłe, że można mówić wręcz o pustym tytule prawnym. Ani jednostki samorządu, ani Skarb Państwa nie mogą przeznaczyć gruntu wskazanego w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jako ogród działkowy na inne cele publiczne. Nie mają prawa uzyskać z tego tytułu nawet symbolicznej odpłatności, choć ponoszą koszty ustanowienia prawa i przysposobienia terenu dla potrzeb ogrodu. Muszą tolerować nawet faktyczne władztwo PZD bez tytułu prawnego nad swoimi gruntami, a każda likwidacja ogrodu działkowego wymaga zachowania przepisów ustawy, przewidujących w szczególności wymóg zgody PZD. Nieruchomości zajętych przez rodzinne ogródki działkowe nie można zwrócić dawnym właścicielom lub ich spadkobiercom nawet wtedy, gdy znajdują się one we władaniu faktycznym Związku.
Wnioskodawca jest zdania, iż wzmożonej ochrony interesów tej organizacji działkowców nie uzasadnia ochrona interesów zrzeszonych w niej osób, gdyż pozycja tych ostatnich w stosunku do PZD jest ukształtowana tak, że praktycznie są oni klientami Związku. Jest on wyłącznym dysponentem terenów zajmowanych przez rodzinne ogródki działkowe ustanawiając prawa użytkowania działek związane nierozerwalnie z członkostwem – czytamy w komunikacie dla mediów wydanym przez TK.
Po poniedziałkowym tekście w Kurierze po raz kolejny pojawiło się wiele głosów w sprawie tego co dzieje się na ogrodach.
Najlepiej zamiast działek postawić kolejny hipermarket, bank, aptekę, bo tylko takim instytucjom sprzedawane są grunty. Te działeczki służą nam szarym mieszkańcom, których nie stać na wczasy w Egipcie. Dziennikarze spróbujcie chociaż raz zrozumieć i poprzeć! – pisze Odra na forum internetowym Kuriera Szczecińskiego. Ale są też słowa krytyki  często w ogóle nierozumiane przez włodarzy PZD. Można odnieść wrażenie, że wszystko - według nich - powinno zostać po staremu, że żadne reformy nie są potrzebne. A każdy, kto kwestionuje jakiś zapis w ustawie, słyszy od razu kontrargument.  Tutaj jest tylko czarne i białe, nic pośrodku.
- Działki tak, ale rozpasanie niektórych działkowiczów - nie. Mam tu na myśli prawa i obowiązki działkowiczów. Większość ich przestrzega, ale decydenci mają je gdzieś - to przez nich możemy stracić w miarę tanie wczasy -uważa „Gość".
Inny głos z internetu - „Bubka": - Jeżeli mówimy o ogrodach rodzinnych, to ja się pytam, dlaczego rodzina nie może zostać członkiem, a zostaje nim tylko osoba z rodziny, na którą zewidencjonowana jest działka. Dziwię się, że niektórzy twierdzą, że kupili działkę. Jest to bzdura, ponieważ kupili wyłącznie to, co zostało postawione i użytkowane przez poprzedniego użytkownika. PZD w każdej chwili może te grunty odsprzedać, a ci, którzy postawili ekstra budynki, będą musieli je zlikwidować. Dotąd, dopóki działki nie zostaną przekazane rodzinom, będzie tak jak w PZPN.

- Przede wszystkim należy zlikwidować PZD, im nie zależy na działkach jako takich, tylko na własnych stołkach opłacanych ze składek pobieranych od działkowców. Do zarządzania działkami trzeba powołać wspólnoty, pieniądze, które teraz idą dla szanownego prezesostwa, zainwestować w ogrody, zrobić porządne drogi/ścieżki, ogrodzenia, nasadzenia - wtedy działki staną się prawdziwą ozdobą, nie będą straszyć przycupnięte budki sterczące pośród krzaków w centrum miasta i będzie super! - dodaje „m".

Ustawy bronimy wszyscy -to nakaz chwili

Nie ulega wątpliwości - ogrody działkowe są bardzo ważne. Możliwość odpoczynku, spotkań rodzinnych, aktywizacja osób starszych, satysfakcja i oszczędność, gdy uprawia się własne warzywa - to jedna strona medalu. Jest też druga. Liczne samowole budowlane (przecież niektóre altany mogą śmiało pretendować do miana willi), pieniądze rozliczane tylko w ramach struktur organizacyjnych, nie zaś przez Skarb Państwa czy samorządy. Te ostatnie nie mogą zlikwidować ogrodów bez zgody ich zarządów. Ostatnio po Szczecinie krąży plotka (ciekawe przez kogo rozpowszechniana?), że gdy wyrok będzie niekorzystny, wtedy za spędzanie czasu na działce trzeba będzie zapłacić i 20 tysięcy złotych rocznie podatku!

Przy okazji niemal każdych wyborów, partie próbują zyskać głosy działkowców. Teraz, w gorących dniach oczekiwania, uaktywnił się Sojusz Lewicy Demokratycznej, który stanął w obronie PZD. Swoje poparcie deklaruje też  między innymi  Zarząd Okręgu Zachodniopomorskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego. Co ważne - społeczność działkowców rozpoczęła protest i akcję informacyjną. Oplakatowane wejścia do ogrodów działkowych, na stronach internetowych znaleźć można czarne scenariusze wydarzeń, gdyby wyrok TK był niekorzystny. Działkowcy piszą nawet wiersze w obronie ogródków...

- Jako emeryt (takich jest w ogrodach ok. 65 proc.) czekam z niecierpliwością na wyrok Trybunału w sprawie likwidacji rodzinnych ogrodów działkowych z pozwu głupich, pazernych platfusów, którzy chcą zabrać biednym ludziom możliwość odpoczynku. Typowe kłamstwa i głupie uzasadnienia, że właśnie my (w kraju tylko dla bogatych) bardzo się bogacimy na skutek wprowadzonej ustawy o ogrodach działkowych. Często te ogrody powstawały na nieużytkach lub dzikich wysypiskach śmieci i właśnie działkowicze swoją pracą doprowadzali je do obecnego stanu. Teraz kolesie z PO doszli do wniosku, że właśnie tym biednym emerytom należy stworzyć takie warunki finansowe, że nie będą w stanie zapłacić nigdy za użytkowanie ziemi, altanek (które sami zbudowali), bo kiepska emerytura im na to nie pozwoli. Obecnie niektórzy moi koledzy z działek płacą w ratach koszty użytkowania, bo nie stać ich na opłaty za prąd, wodę, wywóz śmieci i niezbędne remonty. Ale solidarność ludzi starszych oraz biednych, których wybieramy do zarządu, sprawia, że znajdujemy wyjście z sytuacji i nie pozbawiamy tych ludzi ich ukochanych działek. Mam nadzieję, że Trybunał weźmie pod uwagę sytuacje ludzi biednych i oddali pozew - napisał w liście do redakcji pan Zbigniew.

Do parlamentarzystów: popieramy was głosami, jeżeli jesteście z nami

W Szczecinie działki zajmują ok. 1200 ha, to 25 tysięcy działek (w ciągu ostatnich sześciu lat zniknęło 686 działek - 33 ha). Niektórych na bardzo atrakcyjnych terenach - zapewne wielu deweloperów lub też innego rodzaju inwestorów miałoby na nie zakusy. Jednak przykład ogrodów z ul. Przestrzennej pokazuje, że likwidacja nic nie wnosi - nie dzieje się tam nic. Z drugiej jednak strony, grunty w pobliżu centrum miasta faktycznie mogłyby i powinny być przeznaczone na ważne inwestycje. Jednak stanowisko PZD w tej kwestii jest jasne: mówi o tym, że w całej Europie ogrody funkcjonują w centrach.

Ewelina KOLANOWSKA, "Kurier Szczeciński"

O nas

Okręgowy Zarząd Polskiego Związku Działkowców w Szczecinie.

 

Licznik wejść

Dzisiaj 53

Wczoraj 81

W tygodniu 134

W miesiącu 988

Wszystkich 170865

Kubik-Rubik Joomla! Extensions